Pisałem już o tym wcześniej. Tak się zapędziliśmy w wyrównywaniu szans, że przedobrzyliśmy. Podczas gdy wciąż tkwiące w pre-maskulistycznej retoryce feministki walczą o wyrównanie parytetem ilości kobiet wśród kadr uniwersyteckich, niepostrzeżenie na drugim końcu – tym studenckim – mamy seksmisję.
A tendencja ta i tak była mocno zafałszowana… W końcu cała zgraja mężczyzn ruszała na uczelnie wyższe tylko po to, by uciec przed “wojem”. Teraz obowiązkowej służby nie ma (pozdrowienia dla WKU!) więc… po ch** się uczyć, lepiej się na****. Nie? K****. Hulaj dusza, Boga nie ma.
Krótko mówiąc. Panie na studia, Panowie na margines. Już dziś studiuje 70% ładniejszych i 55% brzydszych, “a będzie tylko gorzej”.