Kolejny ciekawy artykuł w Wyborczej o mężczyznach. Nieco przewrotnie i pouczająco.
Polecam!
Kolejny ciekawy artykuł w Wyborczej o mężczyznach. Nieco przewrotnie i pouczająco.
Polecam!
Napisane w Artykuły
Tym wpisem postanowiłem formalnie zainicjować nowy dział na blogu (choć de facto, istniał on już wcześniej). Media watch, czyli re-interpretacja faktów medialnych.
Na początek, artykuł o zmianie sytuacji na rynku pracy w Gazecie Wyborczej. Otóż najnowsze studia wykazały, że to nie kobiety, a mężczyźni stanowią już większość bezrobotnych. I to pomimo faktu, że statystycznie kobiet w Polsce jest minimalnie więcej.
„Wśród 11 tys. bezrobotnych jest 5,3 tys. pań. – Wcześniej kobiety stanowiły nawet 60 proc. poznańskich bezrobotnych, w ostatnich miesiącach – mniej niż połowę – mówi Zygmunt Jeżewski,dyrektor poznańskiego PUP. – To jeszcze nie rewolucja na rynku pracy, ale jaskółki lepszych czasów dla pań”
W artykule pada wiele stwierdzeń, zarysowujących problem po stronie mężczyzn.
„Kobiety są silniejsze psychicznie. Mężczyźni szybciej gubią się na bezrobociu. Kobiety nawet jak nie mogą znaleźć pracy, nie są bezczynne. Zawsze mają dużo roboty w domu. To pomaga później odnaleźć się na rynku.”
„Coraz głośniej mówi się o badaniach, które wykazują, że są tak samo efektywne w pracy, a np. z organizacją czasu radzą sobie lepiej niż mężczyźni.”
„Programy unijne realizowane przez urzędników czy organizacje pozarządowe od kilku lat, które są adresowane do kobiet i mają wpłynąć na ich mentalność, w końcu przynoszą rezultaty. Kobiety mają większe kompetencje, stawiają na samorealizację, przedsiębiorczość.”
„- Silnie rozwija się sektor usług, w którym zatrudnienie znajdują panie”
Ale dziennikarz nie wyciąga oczywiście innych wniosków niż standardowe. Nie pada ani razu pytanie, czy fakt że kobiety zaczęły radzić sobie lepiej na rynku pracy nie oznacza, że należałoby zweryfikować priorytety programów społecznych i np. pomóc długotrwale bezrobotnym mężczyznom z sektora ciężkiego przemysłu przekwalifikować się i dostosować do nowych warunków ekonomicznych.
Nie, wniosek z pozytywnego raportu może być tylko jeden.
„Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia. Szklany sufit wciąż istnieje.”
Napisane w Media watch | Tagi: bezrobocie, defaworyzowani, kobiety, maskulism, mężczyźni, praca
[Przepraszam za brak polskich znakow i ewentualne błędy, wpis powstały w pośpiechu i bez polskiej klawiatury. Korekta wkrótce.]
Dostalem właśnie ciekawego maila, który powrócił mię tematowi.
Pan Jerzy Czerny dołaczył do grupy „Maskulizm” na Goldenline którą zapoczątkowałem dawno temu, ale nigdy nie rozwinąłem, podobnie zresztą jak tego bloga, czekając czasu w moim życiu kiedy będę miał więcej czasu/wiedzy/doświadczeń by do tematu wrócić. A także czasu, gdy temat sam dojrzeje i nie będzie się wydawał jedynie ekscentryczną umysłową rozrywką.
Oto co Pan Jerzy napisał na forum, poniżej zaś nasza krótka wymiana mailowa, która po tym nastąpiła:
„Myślę też że ten temat nie wywołał żywych dyskusji, bo chyba też nikt nie ma ochoty do powtórki do sporów jakie wywoływał feminizm i dyskusje o parytetach.
Ja myślę że ten temat kiedy był zakładany był tylko przeczuciem i postulatem czegoś co dopiero nadejdzie…
Faktycznie jest filozoficzny i socjologiczny problem szukania nowych wzorców dla męskości zauważalny przez socjologów i psychologów , ale nie jest to jeszcze temat do dyskusji na forach internetowych.”
Odpisałem, że i owszem, zarówno termin, jak i dyskusja istnieją, nawet w Polsce. Czego dowodem są chociażby publikacje Gazety Wyborczej. W odpowiedzi przyszedł ten oto, bardzo ciekawy, choć dość długi mail:
„Tak tylko że wcale nie chodzi mi o tworzenie analogicznego ale opozycyjnego ruchu ja ruch feministyczny. Uważam to za stratę czasu. Nie tędy droga do krytyki tego ruchu przez jego naśladownictwo – dokładnie zresztą jak to często widać u feministek że te postawy staja się śmieszne a nawet groteskowe.
w 1998 roku jak był protest ekologów na Gorze św Anny przyjechały tam 3 jak się same określiły „eko-feministki ” i zadeklarowały ze przyjechały
pomóc w akcji. A specyfiką tej akcji – przypomnę było to że ileś osób weszło na drzewa które miały być wycinane in rozbiło na gałęziach namioty by blokować ich ścięcie- co prasa określiła jako „przykucie się do drzew”.
No wiec organizator odpowiedział im z godnie za potrzebowaniem: „Ok Możecie np porobić kanapki osobom siedzącym na drzewach bo oni blokują drzewa a my przejmujemy się ich zaopatrzenia w wodę i żywność”
„Co my mamy robić kanapki ! Jak jakieś kury domowe! Nigdy w życiu ! Możemy np porąbać drzewo na ognisko!”
Na to organizator: „Ok jest siekiera idźcie rąbać drzewo na ognisko.”
Po chwili przyjeżdża jakiś kolejny koleś i widzi że kobiety rąbią drzewo. podchodzi więc i grzecznościowo pyta czy może im pomóc. Na co spotyka go litania bluzgów jaki z niego szowinistyczny cham, i jak on śmiał je tak traktować!”…
Najpierw chciałbym powiedzieć parę słów o mojej bezpośredniej inspiracji do założenia tej grupy złożonej w 2008 r ciekawym wpisem grupy MASKULIZM, i z bardzo dobrym logo, a mimo to na którym nie udało się podjąć interesującej dyskusji na ten temat jak dyby w opozycji świetnie rozwijających się dyskusji w grupie KOBIETY Chciałbym też zwrócić uwagę na stereotypizację – w Polsce widoczną zarówno choćby w dziedzinach wyróżnianych przez np Goldenline : „Zdrowie , kobiety, uroda” Tak jakby zdrowie nie dotyczyło mężczyzn!? Oczywiście że taka stereotypizacja w społeczeństwie skutkuje tym że np na masaże lecznicze 98 % zainteresowanych to są kobiety a mężczyźni przychodzą dopiero gdy maja poważne bóle dokuczające im np w wykonywaniu pracy siedzącej czy fizycznej.
Oto wpis inicjujący grupę MASKULIZM:
„Czy mężczyźni się kończą? Może czas na nowo zdefiniować paradygmat…Czy mężczyźni się kończą? Może czas na nowo zdefiniować paradygmat męskości? To nie jest grupa anty-feministyczna. To grupa alter-feministyczna :)Liczę, że w dyskusjach uda nam się na nowo określić kim jest i jaki powinien być mężczyzna po rewolucji feministycznej. Mężczyzna, który nie będzie ani parodią macho, ani na wzór „cioty” (proszę się nie obrażać, używam tego słowa w rozumieniu Witkowskiego – jest tu najwłaściwsze). Co należy ocalić a co zmienić z dotychczasowego pojęcia męskości?”
Trudno mnie np nie zgodzić się z tym wpisem! Dlaczego jednak w takim razie na tym forum nie udało się wywołać tym wpisem interesującej merytorycznej dyskusji?
Bo problem który myślę że zauważamy wcale nie dotyczy ani FEMINIZMU , ani próby stworzenia MASKULIZMU jako analogicznego ruchu.
Wcale też nie jest to też temat dla seksuologów i nie jest by do dyskusji inicjującej dyskusję zaprosić właśnie seksuologów , bo bardzo szybko ta dyskusja uległaby właśnie stereotypizowaniu jak można to zobaczyć w dyskusjach grupgoldenline.pl/forum/zagadnienia-zwiazane-z-… czy „BARA BARA” itd Proponuję wiec zacząć od dyskusji filozoficznej! Przecież to już ponad 5 tys lat filozofowie dalekiego wschodu ajurwedy i taoizmu wyróżnili dwa pierwiastki Yang -Ha-męski oraz Yin- Tha- Kobiecy jak dające początek wszystkiemu co obserwujemy we wszechświecie i oraz nieustany cykl jego zmian i ewolucji.
Podobne postrzeżenia filozoficzne można znaleźć u twórców współczesnej psychologi Freuda a jeszcze bardziej u Karola Gustaw Junga a zwłaszcza w jego poglądzie że psyche ( dusza czy jak kto woli podświadomość) u kobiety powinna być nazwana animus a psyche-dusza mężczyzny jako anima – gdyż zawierają uzupełniające pierwiastki i archetypy do płci i ról społecznych pełnionych i odgrywanych na poziomie świadomości.
Dlatego jako dla dyskusji tej grupy chciałbym przywołać niezwykle trafne słowa Jerzego Grotowskiego. Otóż kiedy na przełomie lat 60-tych i 70 tych teatr laboratorium Grotowskiego zyskała światowy rozgłos wielu krytyków teatralnych zwłaszcza w Polsce mówiło złośliwie o Grotowskim „Guru-towski”.
Ten stereotyp oczywiście się odzwierciedlał w stereotypowych pytaniach dziennikarzy , pytających np czy w zespole praktykuje się jogę , medytacje lub czy preferuje jakąś dietę np makrobiotyczna?
Pewnego razu na tego typu pytania pewnej dziennikarki Grotowski zdecydowanie zaoponował:”Pani pytania są całkowitym nieporozumieniem. Bo to zupełnie tak jak by pani zapytała mężczyznę będącego zafascynowanego pewną kobieta, czy w takim razie zamierza nią zostać? Oczywiście że takie pytanie nie miałoby sensu , bo mężczyzna ten jest zafascynowany tą kobieta właśnie dlatego że jest mężczyzną i chce pozostać mężczyzną w relacji z tą kobietą! Podobnie i ja nie ukrywam że bardzo interesują mnie doświadczenia teatru i kultur wschodu, ale interesują mnie one jako człowieka zachodu, i który przez perspektywę innych kultur może lepiej docenić i głębiej zrozumieć własna kulturę, a który chce pozostać sobą a nie udawać kogoś kim nie jest.”
Nie sposób się niezgodzić z niektórymi punktami, ale ja dalej uważam, że feministki dla maskulistow powinny być wzorem, inspiracja i – potencjalnie – najpoważniejszym koalicjantem.
Wielu mezczyzn ktorzy zainteresowali sie tematem postrzega feministki jako smiertelnego wroga. Tymczasem ja sugerowalem, ze nalezy zaporzyczyc od nich techniki i motywacje do zredefiniowania wzorca meskosci tak jak one uczynily z wzorcem kobiecosci.
Aby zyskac rozglos i wzbudzic zywa dyskusje, pewnie beda potrzebni maskulistyczni radykalowie, ktorzy beda krzyczec zeby kobiety odczepily sie od ich samochodow, albo ze mezczyzni maja prawo kopulowac ile chca bo takie sa ich uwarunkowania genetyczne lub wrecz przeciwnie, wyjda na ulice walczyc o prawo do karmienia piersia w imie rownosci. To tylko zartobliwe przyklady, ale podobnie jak ruch feministyczny jest w wiekszosci rozsadny, ale rozglos zawdziecza wspomnianym przez Pana radykalom, tak samo i w ramach maskulizmu jest miejsce na wszystkie opcje. Wazne, by w rezultacie wzbudzic dyskusje „Kim powinien byc wspolczesny mezczyzna?”.
Ale z drugiej strony, niektórych feministek zdaje się nie satsfakcjonować nic, oprócz seksmisji. Polecam lekturę ostatnich Wysokich Obcasów o Elisabeth Badinter
Ciekaw jestem Waszych opinii.
Napisane w Komentarze | Tagi: feminizm, forum, Goldenline, kryzys męskości, maskulizm, mężczyźni, ruch
Pisałem już o tym wcześniej. Tak się zapędziliśmy w wyrównywaniu szans, że przedobrzyliśmy. Podczas gdy wciąż tkwiące w pre-maskulistycznej retoryce feministki walczą o wyrównanie parytetem ilości kobiet wśród kadr uniwersyteckich, niepostrzeżenie na drugim końcu – tym studenckim – mamy seksmisję.
A tendencja ta i tak była mocno zafałszowana… W końcu cała zgraja mężczyzn ruszała na uczelnie wyższe tylko po to, by uciec przed „wojem”. Teraz obowiązkowej służby nie ma (pozdrowienia dla WKU!) więc… po ch** się uczyć, lepiej się na****. Nie? K****. Hulaj dusza, Boga nie ma.
Krótko mówiąc. Panie na studia, Panowie na margines. Już dziś studiuje 70% ładniejszych i 55% brzydszych, „a będzie tylko gorzej”.
Napisane w Uncategorized | Tagi: Diagnoza Społeczna, edukacja, maskulizm, studia
Eurodeputowani właśnie pracują nad zapisem, według którego mężczyźni będą musieli iść na urlop tacierzyński. W Polsce niedawno właśnie zaakceptowano taki urlop w formie dowolnej, począwszy od 2010 roku mężczyzna będzie mógł wziąć tydzień, a od 2011 – dwa tygodnie wolnego na opiekę nad niemowlakiem. Europejczycy chcą, by nie „mógł” a „musiał” to uczynić. Argument jest prosty – przymusowe urlopy dla mężczyzn zmniejszą dyskryminację … kobiet. Bo przecież to właśnie ryzyko, że kobieta zniknie na urlopie macierzyńskim w rok po przyjęciu do pracy jest dla wielu pracodawców powodem, dla którego boją się je zatrudniać. I trudno sie im dziwić – równouprawnienie równouprawnieniem, a rachunek ekonomiczny rachunkiem ekonomicznym. Jednak proponowane rozwiązanie – 2 tygodnie dla mężczyzn i aż 20 dla kobiet niczego nie zmienia, bo wciąż są to długości nieporównywalne. A może by tak kobietom nie przedłużać przesadnie, a dodać pakiet sponsorowanych przez UE tygodni dla mężczyzn? Np. obowiązkowy tydzień wolnego w ciągu pierwszego miesiąca – co by pracodawcy zauważyli, że tatuś też ma obowiązki oraz dofinansowany pakiet nawet 10 tygodni urlopu pod warunkiem, że przejście mężczyzny na urlop tacierzyński będzie oznaczało, że kobieta wcześniej wróci do pracy… ?
Napisane w Komentarze | Tagi: Unia Europejska, urlop tacierzyński
(pierwodruk w miesięczniku „Odra”, numer 12/2008)
Fakty nie przestają istnieć z powodu ich ignorowania.
Aldous Huxley
W Polsce mówienie o dyskryminacji mężczyzn przypomina nieśmieszny żart. Jeśli w towarzystwie wspomnieć o braku równych szans w edukacji czy niektórych zawodach, zapada krępujące, lecz wymowne milczenie. Zapewne podobne zapadało, gdy przeszło sto lat temu sufrażystki zaczynały głośno mówić o swoich postulatach.
Napisane w Artykuły